That great action people talked about came to an end, and three enclaves were left in that ghetto completely separate from one another. It was clear that everything was going wrong. Nothing good was going to come of this, communication was difficult, there were a lot of empty spaces that had to be crossed and theoretically, the Germans passed through there shooting anyone who walked across there, but that wasn't true, they didn't shoot, they didn't guard that territory, in theory that was all, so it was possible to pass from the central ghetto from Gęsia Street to Zamenhof Street, to Nowolipki or Nowolipie or to the brush-makers, you could get to all of these places because the Germans didn't guard them. In theory they said they were guarding them but no one saw any sentry boxes, no one saw any patrols walking around there, perhaps they were but we were able to communicate. But that fear that when you left the bit of wall that surrounded the ghetto you'd be shot, paralysed people. And that was the mood, it's hard to say what was going on in that ghetto at the time. One thing that was happening was that food became very plentiful and we could eat until we were full. Smuggling was in full swing, the gendarmes knew this would all end and so they were earning lots of money and letting through trucks carrying food, so you could get everything. Everything. It cost a lot but you could get everything. Of course, there were no luxuries. The fish were sticklebacks. You don't know what sticklebacks are? They're small, smelly fish the size of your little finger but at least they were there. There were other types of food there, too, but at least you could eat your fill. It wasn't expensive because it was all pretty awful food. You could get beans which hadn't been available for all those years. You could make Russian borsch, for example, or you could make dumplings, which were things that for all those years you didn't even think about but the housewives knew how to make them. Of course, it wasn't top of the range but at least you could stuff yourself with it. There was food in the hospital, too, there was food everywhere. The office that handled supplies probably cheated the Germans, they must have quoted higher numbers because it wasn't the Germans who handed out the food but the city authorities in Warsaw so they probably quoted higher numbers of people and they gave out more flour, more sugar, there was enough food, no one was starving. There were bakers there who baked, the bakeries were functioning and in the mornings you could get fresh bread - luxury. But it was clear that this would all come to end quickly.
Skończyła się ta akcja, prawda... ta... ta wielka akcja, jak to się mówiło, i zostały takie trzy enklawy w tym getcie, zupełnie oddzielone od siebie. No było jasne, że wszystko się dzieje źle. Przecież nic dobrego z tego nie wyjdzie, trudna była łączność między jedną a drugą, bo było bardzo dużo pustej przestrzeni, którą trzeba było przejść i teoretycznie tam Niemcy chodzili i strzelali do ludzi, którzy tam chodzą, ale to była nieprawda – nie strzelali, nie pilnowali niczego, teoretycznie to wszystko. Więc można było przejść na przykład z getta centralnego, powiedzmy z Gęsiej, czy z Zamenhoffa, na Nowolipki czy Nowolipie czy do... do Szczotkarzy, można było przejść, bo Niemcy nie pilnowali tego. Oni teoretycznie mówili, że pilnują, ale nie było... nie wiem, nikt nie widział tam, żeby były wachy, żeby strajpy chodziły, może chodziły, ale można było się komunikować. Ale ten strach, że wychodzisz za... za... w getcie za kawałek muru i tam cię zastrzelą – to ludzi paraliżowało.
I to był taki nastrój, trudno powiedzieć, co tam się działo w tym getcie wtedy. Jedno co się działo, pokazało się bardzo dużo jedzenia, można było jeść do syta. Szmugiel szedł na całego, te... te żandarmi na wasze wiedzieli, że to się kończy i zarabiali kupę pieniędzy i wpuszczali te wozy z żywnością i szło, wszystko można było dostać. Wszystko. Drogie pieniądze, ale wszystko można było dostać. O, na przykład... Oczywiście nie były luksusy. Ryby to były stynki. Nie wiecie, co to są stynki? To są takie małe, śmierdzące rybki wielkości paluszka, ale było. Jeszcze... były jeszcze takie różne jedzenia, ale można się było najeść. I to nie było takie drogie, bo to było takie świńskie jedzenie wszystko. No, można było na przykład... można było... fasolę można było dostać, co to przez te wszystkie lata nie było. Można było... można było ugotować małorosyjski barszcz na przykład, albo można było zrobić kluski kładzione. No rzeczy, które w ogóle przez te wszystkie lata człowiek nawet nie myślał, ale gospodynie umiały to robić. I oczywiście, że to nie było prima disortes de bobkes, ale było takie... w każdym razie można się było napchać. I w szpitalu było jedzenie, wszędzie było. I ten zakład zaopatrzenia, tam pewno oszukiwali tych Niemców, podawali większą liczbę, bo to nie Niemcy dawali to jedzenie, tylko to z magistratu warszawskiego podawali pewno większą liczbę ludzi, dodawali więcej mąki, więcej cukru, było co jeść, nie było głodu. Ale byli piekarze, piekli tam, piekarnie były czynne i nad ranem mogłaś dostać świeży chleb, no był w ogóle luksus... luksus był. Ale wszystko było wiadomo, że się to bardzo szybko skończy.