I któregoś dnia przywieźli... zapomniałem jak ona się nazywa, wysoka, czarna dziewczyna, 11 lat, w obrzęku płuc, co sie nie zdarza. Myśmy nie byli specjalistami jeszcze od rozpoznawania wad serca, ale szef od razu podszedł i powiedział: 'Tak, ona ma obrzęk płuc.' Ma stenozę mitralną, tzn. zwężenie lewo ujścia żylnego, czyli zastawka jest zarośnięta, krew nie może przechodzić i to wszystko. To jest inny pomysł, dlaczego to się tam dzieje, ale wszystko jedno. 'Musi zginąć'. A myśmy już wiedzieli, że stenozy mitralne się operuje. I mieliśmy takiego genialnego kardiochirurga, który pracował w Poznaniu, ale dostał wówczas profesor dostawał przydział pracy, więc dostał przydział pracy do Łodzi, do kliniki do Łodzi. Ale on pracował w Poznaniu, on tam miał oddział kardiochirurgiczny. No i ja zadzwoniłem do niego i powiedziałem: 'Panie profesorze, jest tutaj 12-letnie dziecko w obrzęku płuc, ma stenozę mitralną, jedyna rzecz – żeby ją zoperować'. No i on był odważny, inteligentny, chirurg pełną gębą, wsiadł, w co... w helikopter tak? I za dwie godziny był w Warszawie.
A mieliśmy... aha, i przyjechał wtedy anestezjolog taki z Anglii, z armii Andersa, czy coś takiego, Pokrzywnicki. On umiał jedyny dawać narkozę przez ten aparat, co wtedy sprowadzono. I on dał temu dziecku narkozę, Mol je zoperował, no i to dziecko wyszło zdrowe. To była pierwsza operacja na ostro, jeszcze u dziecka, zresztą to dziecko było zezowate do tego. Potem się leczyło u nas w poradni, Elżbieta powiedziała: 'Żyjesz, jesteś wysoka, ładna dziewczyna, pójdziesz na operację do... na okulistykę, zrobią ci to oko, żeby nie kikrowało.' Więc poszła raz, to jej... przedtem było do środka, to potem było na zewnątrz, ale poprawili jej drugi raz i jest. Przychodzi rzadko, ale przychodzi od czasu do czasu się pokazać. Jest. I to są nasze, że tak powiem 'uspiechy'.
Then one day, they brought in a girl whose name I can't remember. She was tall and dark, about 11 years old, with pulmonary oedema, which is rare, at the time we weren't yet specialists at diagnosing heart defects, but the boss came up right away and said, 'Yes, she has pulmonary oedema.' She's suffering from mitral stenosis, meaning a narrowing of the opening of the mitral valve so that it was preventing the blood from flowing. Why this happens was another story but anyway, she had to die. But we already knew that mitral stenosis was operable, and we had a brilliant cardiac surgeon who worked in Poznań although at the time the professor used to get work allocated to him so he had worked in the clinic in Łódź, too. But he worked in Poznań where he had a cardiac department of surgery. I rang him and said, 'Professor we have a 12-year-old child here with pulmonary oedema who has mitral stenosis, the only thing for her is surgery.' He was courageous, intelligent, a surgeon through-and-through, he got into a helicopter and in two hours had reached Warsaw. An anaesthetist came from England, from Anders' army, Pokrzywnicki; he was the only person who knew how to administer anaesthetic using that piece of equipment that had been brought in. He anaesthetised the child, Moll operated on her and she recovered. This was the first emergency operation, and on a child as well. On top of this, she had a squint and so was being treated in our out-patient clinic. Elżbieta said, 'You're alive, you're a tall, pretty girl, you'll be operated on in opthalmology, they'll fix your eye so it won't squint.' She went once, her eye used to turn in, then it turned out but they fixed it a second time and now it's fine. She rarely comes but she does turn up from time to time to show herself. And so these are what I'd call our achievements.