Po filmie Pokolenie zdecydowałem, że – już powstały wtedy Zespoły Filmowe inne, nie tylko Aleksandra Forda i Wandy Jakubowskiej, ale Zespoły otrzymali jeszcze inni reżyserzy między innymi Jerzy Kawalerowicz. Jerzy Kawalerowicz był najmłodszy z nich wszystkich, w związku z tym ja, szukając dla siebie miejsca, pomyślałem sobie, że to jest właśnie to miejsce, gdzie ja się powinienem znaleźć. Był tam też i w tym samym zespole Andrzej Munk, tak że to było bliskie mojemu sercu. No i Zespół Kadr miał stać się – Tadeusz Konwicki był kierownikiem literackim – miał się stać jakby nowym... nowym zjawiskiem. My mieliśmy pokazać światu, wszystkim, jak powstaje nowe polskie kino. Na innych myśmy się już nie oglądali, tylko uważaliśmy, że wszystko się zaczyna od nas. Tak się znalazłem w Zespole Filmowym Kadr, a Tadeusz Konwicki, poszukując materiałów dla naszych filmów, trafił na opowiadanie Jerzego Stefana Stawińskiego pt. Kanał. Jerzy Stefan Stawiński sam przeszedł Powstanie, był dowódcą kompanii. To jest historia, która jemu się wydarzyła i on to opowiada. Fabularyzowana, ale prawdziwa historia, napisana jakby z autopsji. Różne są na ten temat wersje. Jedną z wersji opowiadał jeden z naszych kolegów Andrzej Brzozowski, że on miał – nie, Kuba Morgenstern – że on miał być asystentem Andrzeja Munka przy filmie Kanał. Że Munk przeczytał pierwszy to opowiadanie, poczem kazał sobie otworzyć właz do kanału, wszedł tam na dół, po krótkim czasie wyszedł i powiedział: 'Ale w kanale nic nie widać, nie da się tam robić żadnych zdjęć'. No i tym sposobem, że tak powiem, odstapił od filmu Kanał. Muszę powiedzieć, że ja nigdy tego nie jakby na sobie nie doświadczyłem, dlatego że ja wiem, że opowiadanie Kanał otrzymałem od Tadeusza Konwickiego jako kierownika literackiego Zespołu Kadr, przeczytałem i oczywiście zabiło mi serce, żeby robić ten film. Nie zastanawiałem się ani przez chwilę, nie schodziłem do żadnego kanału, nie myślałem o tym, czy tam jest ciemno, czy tam jest jasno. To nie był mój problem w ogóle. Poczułem nagle, że te postacie, że to... że to, co jest tam opowiedziane, że to jest naprawdę nie tylko godne filmu, ale że ten film musi koniecznie powstać i byłem zdecydowany ten film realizować. Ponieważ to było po '56 roku, wolność przez chwilę, niedługo – do '60 roku – dawała szansę rzeczywiście zrobienia filmów takich, jakie proponowało środowisko filmowe, a ponieważ już się ukrzepiły Zespoły Filmowe, więc nagle się okazało, że w różnych zespołach zaczęły powstawać filmy nowe, inne. Filmy, że tak powiem... no, jakby zaczęła rozkwitać polska kinematografia. Wśród nich również film Kanał.
After making A Generation, I decided that, since other film studios were being set up not just Aleksander Ford's and Wanda Jakubowska's, but studios had also been given to other directors, including to Jerzy Kawalerowicz. Jerzy Kawalerowicz was the youngest of them all, and so in my search for my proper place, I decided that this was the right place for me. Andrzej Munk was also with this studio so it was close to my heart. Zespół Kadr was going to be set up, Tadeusz Konwicki was the literary director, it was going to be a new phenomenon. We were going to show the world, show everyone how the new Polish cinema would rise. We didn't pay attention to others, we just believed that everything was beginning with us. This is how I found myself as part of the film studio Zespół Kadr, and Tadeusz Konwicki, while looking for material to make into a film, came across the story by Jerzy Stefan Stawiński, Kanał. Jerzy Stefan Stawiński had himself survived the Warsaw Uprising and had been a company commander. This was the story of something he had experienced, that he was narrating. It has been fictionalised, but it's a true story written as a first-hand account. There are many versions of this subject. One version was told by one of our friends, Andrzej Brzozowski... no, Kuba Morgenstern, that he was going to be Andrzej Munk's assistant during the making of the film Kanał. Munk was the first to read this story after which he ordered a manhole cover to be lifted so he could go down into the sewer. After a moment, he came out again and said, 'But you can't see anything in that sewer, we can't shoot down there.' And that's how he passed up the making of the film Kanał. I have to say that I never experienced this myself because I know that I received the story Kanał from Tadeusz Konwicki who was the literary director of Zespół Kadr, I read it and of course my heart longed to make this film. I didn't stop to consider even for a moment, I didn't go down into any sewer, I didn't think about whether it was too dark down there or too light. This wasn't a problem for me at all. I suddenly felt that those characters, the things that were being told in this story, that they really were worthy of being made into a film and that this film must be made; I was determined to make this film. Since this was after '56, the period of freedom we had, not for long, because it only lasted until '60, gave us a real opportunity to make the kind of films that the film fraternity proposed. Film studios had already been established and so suddenly different ones began producing new and varied films. Polish cinematography began to blossom, and this included Kanał.