This story about women gave me a new calm after all those passions, that intensity, those contradictions. I rediscovered myself as a person who makes films rather than serves a cause. I think that if someone intends to be a film director for a long time, there is no other way, you have to know who you are, that above all you're someone who makes films. These films can from time to time help a cause but if you don't love cinema for the sake of making cinema, then to serve a cause? After a while, these films will stop having any kind of emotional power, they'll stop addressing the audience and will just become a hollow noise. Luckily, when I was making all kinds of films, occasionally making films like Man of Marble, followed by Man of Iron, or Danton, Rough Treatment, I still remained a film director whose main passion was the making of films. This all came back here with this landscape, the sensitivity with which Zbigniew Kamiński transferred Iwaszkiewicz's story to the screen, its depth. Iwaszkiewicz had written this story very beautifully, with a profound understanding of the nature of these women. I found actresses who identified with these roles very closely. It's rare to find a gallery of female characters in Polish art because Polish art - it has a tradition of demanding something. Its romantic tradition orders us to fight against something, against obstacles. Whereas the character of a woman requires thoughtfulness, psychology, a greater awareness and concentration which I, during the making of this film, I began to pay attention to these women and eventually, by the end of shooting, I think I was ready to start this film from the beginning. But by then everything had been done and I think that I didn't prevent them from acting the way they had wanted to act, and I discovered myself as a film director.
I... i ta opowieść o kobietach dała mi taki jakby nowy... takie uspokojenie nagle po tych namiętnościach, po tych gwałtownościach, po tych sprzecznościach. Znowu odnalazłem się jako człowiek, który robi film, a nie służy jakiejś sprawie. A myślę, że to jest, jeżeli ktoś ma zamiar długo być reżyserem filmowym, no to nie ma innej drogi, trzeba wiedzieć kim się jest. Że jest się przede wszystkim człowiekiem, który robi filmy. A te filmy mogą służyć od czasu do czasu jakiejś sprawie, ale jeżeli się nie kocha samego kina dla robienia kina, to służyć jakiejkolwiek sprawie... Za chwilę już te filmy przestają mieć jakąkolwiek emocjonalną siłę, przestają zwracać się do widowni, a są tylko pustym dźwiękiem. Na szczęście robiąc różnego rodzaju filmy i robiąc od czasu do czasu filmy właśnie takie jak Człowiek z marmuru, później Człowiek z żelaza, jak Danton, jak Bez znieczulenia to jednak ciągle zostawałem reżyserem filmowym, którego główną namiętnością jest robienie filmów. I tutaj to w jakiś sposób wróciło i myślę, że właśnie ten krajobraz, ta delikatność, z którą Zbigniew Kamiński przeniósł na ekran opowiadanie Iwaszkiewicza, głębia tego opowiadania... Iwaszkiewicz napisał bardzo pięknie to opowiadanie, z takim głębokim zrozumieniem charakterów tych kobiet. Znalazłem aktorki, które odnalazły się w tych rolach. Myślę bardzo tak trafnie. Galeria postaci kobiecych jest bardzo rzadka w polskiej sztuce, dlatego że polska sztuka właśnie jak mówiłem – jej tradycją jest domaganie się czegoś. Jej tradycja romantyczna każe nam, że tak powiem, z czymś walczyć, z przeciwnościami. No a postać kobiety wymaga zadumy, wymaga psychologii, wymaga jakiegoś... jakiejś większej uwagi, większego skupienia, które ja powoli w trakcie realizacji tego filmu zacząłem się tym kobietom przyglądać i wreszcie pod koniec tego filmu myślę, że... pod koniec zdjęć do tego filmu myślę, że byłem gotowy, żeby zacząć ten film od początku. No ale już wszystko było zrobione i myślę, że nie przeszkodziłem im zagrać tego, co one chciały zagrać i odnalazłem się jako reżyser.