Nie wiem, czy chciałbym o tych godzinach wyznań, a właściwie takiej analizy swojej twórczości – dlatego że czuję się częścią tych prac, które wykonałem – to jestem ja, to jest moje życie, nie mam innego – tak że jeżeli bym miał się podsumowywać, jeżeli bym miał powiedzieć kim jestem, to muszę powiedzieć, że ja w dalszym ciągu bardziej myślę o tym, co bym chciał zrobić, niż o tym, co zrobiłem. Z tamtym się rozstaję, jeżeli to są filmy... To jest tak jak udane dzieci, udane dzieci... no, to niech sobie idą, są udane, to bardzo dobrze dadzą sobie radę. Te, co się nie bardzo udały, no to ja się nimi martwię. Martwię się tymi filmami, co mi się nie udały, tymi spektaklami. Jak długo się martwię? No tak długo martwię się, dopóki nie zrozumiem, gdzie popełniłem błąd. One chodzą za mną, dlatego Hamleta powtarzałem cztery razy, żeby z ostatnim Hamletem się rozstać i nigdy więcej się już z nim nie spotykać. Ale tak naprawdę to, kim jestem – to jest przede mną. I tak długo jak czuję, że przede mną jest jeszcze następna praca, że mam dość siły, zdrowia, chęci i przekonania, że coś mogę jeszcze powiedzieć o tym, co się dzieje dookoła, to podsumowanie jest za wczesne w moim odczuciu.
Może ciekawy jestem co przeżyłem. No przede wszystkim nigdy nie przypuszczałem, że najpierw, że będę uczestnikiem takich wydarzeń jak wojna w '39 roku. Byłem chłopcem, który by przeszedł przez życie prawdopodobnie, gdyby nie ta wojna, w zupełnie inny sposób. Potem nigdy nie przypuszczałem, że uda mi się wydźwignąć, gdzieś z prowincji, skądeś do tego, żeby stać się jednym z reżyserów, którzy współtworzą najpierw polską szkołę filmową, a potem i następne wydarzenia. Że będę mógł też uczestniczyć w życiu teatralnym w ten sposób, potem że i w życiu politycznym. Nie planowałem tego – to się stało, jedno się łączyło z drugim. To się... to jakby wyniknęło z mojej pracy. Nigdy nie przypuszczałem, że dożyję też wolności. Czy przypuszczałem, że wolność będzie tak wyglądać, że będzie tak rozczarowująca, jak to chce przedstawić większość? Nie, może nie byłem aż takim optymistą. Myślałem, że może pójdzie to lepiej, łatwiej, szybciej te przemiany nastapią. Ale nie jestem pesymistą, nie myślę o tym, że spotkała nas jakaś katastrofa. Wręcz odwrotnie, myślę że kierunek, którym idziemy, może jest trudny.
I don't know whether after all these hours of confessions, or rather of analysis of my creativity, because I feel part of these works that I've performed, this is me, this is my life, I have no other. So if I was to summarise, if I was to say who am I, then I'd have to say that I still think more about those things I'd still like to do than about what I've done. I leave those behind if they are films... It's like successful children, let the successful ones go, they're successful, that's very good, they'll cope. Those which haven't turned out so well, those are the ones I worry about. I worry about those films and plays that weren't a success. How long do I worry? I keep worrying until I've understood where I made the mistake. These works haunt me which is why I repeated Hamlet four times so that I could turn away from the last Hamlet and never encounter him again. But really, who am I? That's all ahead of me. And as long as I feel that I had the next work to look forward to, that I have sufficient strength, health, desire and conviction, that I can still say something about what's happening around me, then my feeling is that it's too soon to provide a summary. Maybe what I've gone through is interesting. First of all, I never expected to participate in an event like the war of '39. I was a boy who would most probably have gone through life in a completely different way if it hadn't been for that war. Then, I would never have thought it possible for me to have hauled myself out of the provinces to become one of the directors who first jointly formed the Polish film school and then events, that I would be able to participate in the life of the theatre in such a way, and then in political life. I didn't plan this, one was linked to the other. This seemed to flow from my work. And I had never expected to live to see freedom. Did I imagine that this was how freedom would look, that it would be as disappointing as most people want it to look? No, perhaps I wasn't as optimistic as that. I thought that perhaps it would go more smoothly, better, that the changes would occur more quickly. But I'm not a pessimist and I don't think that we've been overtaken by a catastrophe. Quite the opposite, that the direction we're taking is perhaps difficult...