Trzeba powiedzieć jedną rzecz, że wtedy, jak przy zamknięciu getta wzmocnił się ten wielki ruch podziemny, bo powstały nielegalne gimnazja dla dzieci, powstały na przykład – to pod płaszczykiem tego Żytosu czy czegoś powstały – wieczorem po godzinie policyjnej na tych podwórkach czytano, odbywały się wieczory autorskie, czytano... czytano różne... czytano poezję, śpiewano, jakieś pozory życia kulturalnego. Były chóry, które śpiewały, występowały. Na przykład dzieci wystawiały dwa razy w tygodniu w teatrze różne sztuki prawda i sprowadzało się różne dzieci. Potem powstał tak zwany ruch kącikowy, przecież rodziców nie było w domu, albo był straszny głód, a taki kącik... to znaczy na podwórku zbierało się 20 dzieci czy 30 dzieci z okolicznych domów i tam się posyłało instruktora, który jak gdyby były to przedszkola tak zwane, może trochę starsze dzieci, te co nie chodziły do szkoły do tych kuchni, gdzie dostawały tą zupę. To był kolosalny ruch. O godzinie 4:00 trzeba było widzieć, jak te dzieci wychodziły z tych kącików tak zwanych i szły ulicą, śpiewały piosenki. Robiło to wrażenie, to wszystko było głodne, brudne okropnie, ale jakoś zorganizowane. Na przykład na podwórkach, bardzo często były takie ogródki tak, znaczy ogródki... trochę ziemi jakimś płotem, nie płotem tylko takim parkanem żelaznym ogrodzonej, więc tam się siało marchewkę, tam pietruszkę i te dzieci to jadły nie tylko to, tylko to był dodatek do tej zupy plujki, prawda. Więc to jakoś funkcjonowało.
Oczywiście, że w międzyczasie były aresztowania, było bicie, było... wszystko się działo, strach był kolosalny, ale to życie jakoś, to podziemne życie istniało. Gimnazja powstały nielegalne. Wszystkie przedwojenne gimnazja z tych, co zostali uczniowie w Warszawie, a ci, co kończyli szkoły podstawowe i miały iść do gimnazjum, uczyły się w nielegalnych gimnazjach. Tak, trzeba było płacić, bo ci nauczyciele nie mieli z czego żyć, większość płaciła, to były groszowe rzeczy, bo ci nauczyciele też umierali z głodu. Taki Wilejkowski, też nauczyciel, czego on uczył? Nie wiem... matematyki, też umarł z głodu. Więc to były jakieś marne pensje, ale się odbywały, na przykład... Ja nie miałem z tym wiele wspólnego, ale z tego mojego podwórka, gdzie mieszkałem, to dużo dzieci chodziło do takich gimnazjów. Oczywiście, że to nie była regularna nauka. Niby program był ten sam, który był przed wojną. Ale nie odbywały się, bo jak była łapanka to dzieci nie przychodziły, bo się bały przejść i tak dalej, i tak dalej. Ale były... były coś się działo. To było bardzo ważne, że coś się dzieje, że to nie jest tylko głód, że nie głód tylko jest życiem.
It has to be said that when the ghetto was closed off, the vast underground movement was set in motion, and illegal secondary schools were formed for the children - all of this was under cover of this Żytos or something. In the evenings after curfew, readings were held in the courtyards, literary evenings, poetry readings, singing, some kind of vestige of cultural life. There were choirs that sang and gave performances, for example, twice a week the children would put on a play, and other children were brought in. Then the 'corner movement' was started. The parents weren't at home, or there was terrible starvation so in a corner of the courtyard, around 20 or 30 children would gather from the surrounding houses, and then an instructor would go there and it was like a kindergarten, perhaps the children were a bit older, so those that didn't go to school and to those kitchens would get their soup here. The traffic there was enormous. You should have seen those children coming out of the so-called corners, walking down the street singing songs. It made an impression, they were all starving, filthy dirty but somehow they were organised. For example, in those courtyards there was often a bit of garden, well, not exactly a garden but a bit of soil surrounded by a fence or not even fence but divided off with a piece of metal railing, and that's where people sowed carrots, parsley and other things that were added to that soup. So somehow all of this worked. Of course in the meantime there were arrests, beatings, everything was happening, and there was terrible fear yet life, this underground life somehow carried on. Illegal secondary schools were set up. All of the pre-war secondary schools, those that still had pupils in Warsaw as well as the pupils who'd finished primary school and were about to go to secondary school attended these illegal schools. Yes, people had to pay for this because the teachers had nothing to live on, so most people paid, it was a pittance because the teachers were dying of starvation, too, like Wilejkowski who was also a teacher - what did he teach? Mathematics, and he died of starvation, too. So the wages were wretched but this all took place. I didn't have much to do with this but plenty of children who lived in the same building as I did attended these schools. Of course, these were traditional lessons. They were following the same curriculum as they'd had before the war but lessons didn't take place because if people had been rounded up in the street, the children were afraid to go out and so they didn't come to school. But they came and something was being done. It was very important that something could be done, that it wasn't just hunger, that there was more to life than just hunger.