After March, after I'd been released, I mean I'd been released from prison, I came out as a result of the events of December. I was in prison while the December events were happening. I came out of prison and that's when the whole process started - this was a period of prosperity under Gierek's rule and of relative social calm - so there was a very important process of various, quite diverse active groups coming together, and a period when we, the former left wing, began to come closer to Christianity, to understand Christianity. Earlier, we hadn't understood it at all, we had a stereotypical vision of the Church and of Christianity and of religion, the worst kind of leftist stereotype that you can imagine, shallow, basic. And this was in March. And it was after March that... in addition to this, there was a powerful sense of shame among the Polish intelligentsia because in December, in the face of those events, when workers' blood was being spilled by the army, the intelligentsia had remained silent and so now it had the feeling that it has to redeem its sin, it has to go out to the workers. Among the workers, too, there must have been a feeling of shame that they had stayed silent in March in the face of the events affecting the students and the intelligentsia. In December, the workers had come to the student halls in Gdańsk and were shouting, 'Students, forgive us for March' - I think that's what they were calling - forgive us - I think that's what it was, Wajda shows it in his film Man of Marble and that's how KOR came about. KOR was born of the shame on both sides, of a sense that we can't remain silent in the face of any unrest, and of the saying that if March had happened in December, we'd be in a totally different country by now. We used to add that if both of those months had been in August, meaning at the time when things were kicking off in Czechoslovakia, then we'd have been in a totally different camp, but as a result, we managed to do our own March and December in August '80. In short, that's what I think.
Po marcu... po wyjściu... znaczy po wyjściu, wyszedłem z więzienia w rezultacie w wyniku wydarzeń grudniowych. Wydarzenia grudniowe przeżyłem w więzieniu. Wyszedłem z tego więzienia i wtedy zaczął się proces, bo to był taki okres prosperity Gierkowskiego i pewnej takiej ciszy społecznej, bardzo istotny proces zbliżania się do siebie bardzo różnych środowisk aktywnych, różnych i okres naszego zbliżania nas, dawnej lewicy do chrześcijaństwa, rozumienia chrześcijaństwa. Bo myśmy go przedtem nie rozumieli, mieliśmy taki stereotyp Kościoła i chrześcijaństwa i religii, najgorszy lewicowy stereotyp, jaki sobie można wyobrazić, taki najpłytszy, najbardziej prymitywny. No i to był marzec. I to było to, co po marcu, co sprawiło, a w dodatku jeszcze było... te silne poczucie wstydu, które miała inteligencja polska, że w grudniu wobec wydarzeń grudniowych, wobec tej przelewanej przez wojsko krwi robotniczej, była milcząca i w związku z tym inteligencja miała świadomość, że w tej chwili musi ten swój grzech odkupić, musi iść do robotników. I na pewno w środowiskach robotniczych, aktywnych, było poczucie wstydu, że wobec studenckiego, inteligenckiego marca milczeli. W grudniu robotnicy pod domem akademickim w Gdańsku wołali "Studenci, przebaczcie nam marzec", chyba tak – przebaczcie – chyba tak, to zresztą Wajda pokazał w Człowieku z marmuru. I tak doszło do KOR-u. Ten KOR jakby z tego wstydu obu stron się zrodził. Z poczucia, że wobec żadnego wybuchu nie można milczeć i z takiego naszego powiedzenia, że gdyby marzec był w grudniu, to bylibyśmy już w zupełnie innym kraju. Dodawaliśmy jeszcze czasem, że gdyby te dwa miesiące były w sierpniu, czyli wtedy, kiedy w Czechosłowacji to się działo to bylibyśmy w innym obozie, ale udało nam się w związku z tym w sierpniu '80 roku zrobić właśnie marzec w grudniu. Ot jak myślę, najkrócej to tylko tak.