Katyń, it's almost shameful to speak of. The name is somewhat symbolic because out of the several thousand Polish officers whose total number will never be known, a much smaller number was found in the Katyń graves, and today we know that only men from the camp at Kozielsk but there were other camps in Starobielsk and Ostaszkowo, too. And those soldiers are buried somewhere else, no one knows where so that's why this name is a little symbolic. Those people were simply executed, shot in the back of the head, their hands bound by barbed wire. It was a horrendous massacre – irrespective of who it was, whoever it was, this was terrible. This was also in the context of the effect it had on the potential of the nation. As they were mostly reservist officers, you could say they were the best of the Polish intelligentsia, a huge intellectual potential, which is of great significance in the life of a nation. But whoever it was, it obviously was just as awful a crime. Except that I don't think anyone in Poland believed initially that... nobody, well, I knew one lunatic who quite seriously and apparently sincerely, believes to this day that the Germans did it, but then there's no accounting for mental illness. This is something I do not understand to this day. Why were these matters not dealt with during the time of Khrushchev and Gomułka? There was a simple way of saying at the time: this is another Stalinist crime, Khrushchev spoke about many of Stalin's crimes, this was another one. To be honest, in terms of numbers, these few thousand among the many millions whom Stalin murdered, well, we Poles find it painful, but ultimately it's not all that shocking seen against the background of all the millions of people murdered by him. Why wasn't it done and why was this thing allowed to drag on up to now, greatly damaging the 'love' of Polish citizens for the Soviet Union. I'm not able to understand this, it's some kind of political stupidity. I didn't have any close relative in Katyń, but it's not hard to find someone among my acquaintances and colleagues and friends, who lost a father, an uncle, an older brother at Katyń.
No nie, to Katyń, to aż wstyd mówić. Nazwa trochę symboliczna, dlatego że z kilkunastu tysięcy oficerów, których nie można się polskich doliczyć, tam znaleziono w grobach katyńskich znacznie mniejszą liczbę i dzisiaj już wiadomo, że byli tam tylko z obozu w Kozielsku, a były jeszcze obozy w Starobielsku i Ostaszkowie. I tam, tamci leżą gdzieś indziej. Nikt nie wie gdzie, więc nazwa trochę symboliczna, no a ludzi po prostu rozstrzelali, w tył głowy, właśnie związanych drutem kolczastym. Zupełnie potworna masakra, bez względu na to kto by... ktokolwiek by to był, to było okropne, a to jeszcze tak w kategoriach licząc pewnego potencjału narodowego, no to ponieważ przeważali tam oficerowie rezerwy, to... to po prostu był to – jak się to mówi – kwiat inteligencji polskiej, ogromny potencjał... intelektualny, co w życiu narodu się też bardzo liczy, to... już... Ale ktokolwiek by to był, byłaby to oczywiście również straszna zbrodnia. Z tym że nikt w Polsce chyba od samego początku nie wierzył, że… no nikt – znałem jednego wariata, który zupełnie poważnie do dzisiejszego dnia myśli, że to zrobili Niemcy i zdaje się szczerze zupełnie, no ale różne schorzenia psychiczne się zdarzają. W każdym razie to jest rzecz dla mnie do dzisiejszego dnia niezrozumiała. Dlaczego za Chruszczowa i Gomułki tych rzeczy nie ucięto? Był wtedy prosty sposób powiedzenia: no jeszcze jedna zbrodnia stalinowska – Chruszczow mówił o wielu zbrodniach Stalina – jeszcze jedna zbrodnia stalinowska. Tak prawdę mówiąc, jeżeli w liczbach liczyć, no to prawdę mówiąc te kilkanaście tysięcy wśród tych ogromnych milionów, które Stalin wymordował, no to nas Polaków to szczególnie boli, no, ale... ale to ostatecznie nie jest aż tak szokujące na tle tych milionów przez niego wymordowanych. Dlaczego tego nie zrobiono i dlaczego pozwolono na to, że ta rzecz się ciągle ciągnie z wielką niekorzyścią dla „miłości” obywateli polskich do Związku Radzieckiego, no tego nie jestem w stanie zrozumieć, jakaś głupota polityczna.
Ja nie miałem nikogo bliskiego w Katyniu, ale rzeczywiście nietrudno znaleźć normalnie wśród znajomych, kolegów, przyjaciół i tak dalej, kogoś kto stracił ojca, wuja, stryja, starszego brata tam.