There were attempts to silence some of the people who were identified by name. I remember that the chairman at that time, Aleksander Małachowski who came from a family of very good breeding, put on a marvellous display, and I saw what snobs the party apparatchiks are. The apparatchik who was speaking with us was low-ranking, and when he said that this X and Y is mad – I think it was about Jan Wyka, that Jan Wyka is mad – ‘and you're letting this madman speak, that Dąbrowszczak, a former communist activist fought in Spain after which he was very critical of the line adopted by the party, the party's politics, he was thrown out of the party because of the talk he gave in the Crooked Circle Club, you're allowing...’ And that's when Aleksander Małachowski, who had impeccable manners when he wanted to, pointed his nose almost towards the ceiling and said – it was as if suddenly his way of talking seemed to change, it became less colloquial, you could tell it was the way people talked in the most refined company you could imagine – ‘Sir,’ he said, ‘what you are doing is not permissible. Mr Jan Wyka is my acquaintance. You are saying in my presence that he is a madman. If we are to continue this conversation, I would ask that this does not happen again. My parents taught me that behaviour such as yours cannot be tolerated.’ The apparatchik was simultaneously so surprised and impressed by this because I think he more or less knew what sort of family Leć Małachowski came from, and it was very amusing to see him shrivelling and deflating.
Były pewne próby, to...żeby nie dopuszczać do głosu niektórych ludzi wymienianych imiennie. Pamiętam wtedy, że ówczesny prezes Aleksander Małachowski, pochodzący z bardzo dobrej ziemiańskiej rodziny, pokazał numer popisowy, zobaczyłem jakimi snobami są aparatczycy partyjni. Aparatczyk był niskiego stopnia, który z nami rozmawiał, który gdy powiedział, że tamten X, Y to jest wariat – o Janie Wyce to było chyba, że Jan Wyka to wariat – „A Wy tego wariata dopuszczacie do głosu, to dawny działacz komunistyczny, dąbrowszczak, walczył w Hiszpanii, prawda i bardzo krytycznie odnoszący się potem do... linii partyjnej, polityki partyjnej, wyrzucony z partii, zresztą w związku ze swoim odczytem w Klubie Krzywego Koła, dopuszczacie do...”. I wtedy prezes Aleksander Małachowski, człowiek o bardzo dobrych zresztą manierach, gdy mu na tym zależy, uniósł swój nos aż do sufitu prawie i powiedział tak – ale nagle jakby mu się sposób mówienia zmienił, tak... tak mniej kolokwialny był już to sposób mówienia, tak było widać, że to już jest taki najlepszy salon, jaki można sobie wyobrazić – powiedział: „Proszę Pana, to co Pan robi jest niedopuszczalne. Pan Jan Wyka jest moim znajomym. Pan przy mnie mówi o nim, że jest wariat, jeżeli mamy dalej rozmawiać, to bardzo Pana proszę, by to się nie powtórzyło. Moi rodzice uczyli mnie, że takich zachowań się jak Pańskie tolerować mi nie wolno”. I aparatczyk był tak tym jakoś zarówno zaskoczony, jak i widać mu to zaimponowało, a skądinąd myślę, że on mniej więcej wiedział z jakiej rodziny jest Leć Małachowski, że to aż było zabawne widzieć jak osiada i więdnie.