And so, what was... what was this boycott? It started with the word itself not being used straight away and, judging by the accounts given by the actors which were partly... I got to know a few – a book was published dealing with these issues, but of course, it wasn't published by PIW [Państwowy Instytut Wydawniczy (National Institute of Publishing)] or Czytelnik as you can imagine – there's one thing I have no doubt about, namely the boycott began as a totally spontaneous action on the part of a large group of people who could see what was going on when they watched television, and they saw how it was behaving, what was being said on television and they came to the conclusion that it would be disgusting to appear alongside these programmes. I have no doubt that the start of this was quite spontaneous. Afterwards, after some time this all began to crystallise around disbanded organisations. Elsewhere, this was a bit different and it crystallised in a different way for journalists, for actors and so on. The actors' boycott was the most spectacular. It's easier to notice an actor than a journalist, you have to make people realise that a journalist doesn't say anything, that he stays silent, that journalists stay silent, and that the decent people in television or in radio don't make appearances, and you have to make people realise this. Whereas when they don't see actors who have become familiar, they notice that and begin to ask why they're not appearing on television or usually they work the answer out for themselves. As we know, a situation like this can't be kept up for too long or infinitely for all kinds of reasons, starting with the fact that people grew tired, these people felt the backlash, sometimes very strongly, and Polish culture also suffered perhaps unavoidably. There followed a resolution although the first attempts at this resolution were carried out with all the finesse of a bull in a china shop by Cardinal Glemp, which provoked anger among some people and amazement among others. It made me want to laugh out loud. The idea that... the expression of the traditional behaviour of a Pole over Christmas will be to sit in front of a television screen. It was hilarious and grotesque. However, as a result, the boycott began to dissolve with the tacit approval of society's moral authorities, but there were people and there are people who to this day no longer want to appear on television unless everything were to change. But this is down to personal choice. That's not the same as a boycott by whole groups of people.
Tak, więc...a co to by... na czym ten... co to był ten bojkot? Zaczyna się od tego, że samo słowo nawet pojawiło się nie od razu i sądząc z relacji aktorskich, które nawet zostały... z częścią się zapoznałem – wyszła książka, tycząca właśnie tych spraw, oczywiście nie w PIW-ie ani w Czytelniku, jak łatwo się domyśleć – to, co do jednej rzeczy nie mam wątpliwości, że bojkot powstał, zaczął się jako zupełnie spontaniczne zachowanie się ogromnej ilości ludzi, którzy oglądając telewizję, widząc co w telewizji się dzieje, jak telewizja się zachowuje, co się mówi w telewizji, doszli do wniosku, że byłoby to obrzydliwe, gdyby oni się obok takich audycji pojawili. I tutaj ja nie mam wątpliwości co do tego, że... że start był zupełnie spontaniczny. Po tym, po pewnym czasie oczywiście to jakoś zaczęło się krystalizować wokół rozwiązanego...rozwiązanych stowarzyszeń. Trochę inaczej...gdzie indziej się zbierali i krystalizowały się te rzeczy u dziennikarzy, prawda, inaczej u aktorów i tak dalej. Tylko najbardziej spektakularny był bojkot aktorski właśnie. Aktora się łatwiej zauważa niż dziennikarza. Że dziennikarz się nie odzywa – to trzeba ludziom uświadomić, że dziennikarz się nie odzywa, dziennikarze się nie odzywają, że tutaj ludzie porządni w tej telewizji czy w radio właśnie nie występują – to trzeba ich... ludziom uświadamiać. Natomiast to, że nie widzą aktorów do których przywykli no...to narzuca się im samo przez się i pytają się, dlaczego ich nie ma, a przeważnie sami się domyślają, dlaczego ich nie ma. No, jak wiemy, żadna taka sytuacja nie może być kontynuowana zbyt długo i w nieskończoność ze wszystkich względów, poczynając od tego, że ludzie się męczą. Na sytuacji życiowej tych grup się odbiło to, przerażająco w wielu wypadkach; a nie można powiedzieć, żeby również i kultura polska nie ponosiła przy tej okazji jakichś strat, być może w tej sytuacji nieuniknionych. No i nastąpiło rozładowanie, z tym że te pierwsze kroki rozładowujące były zrobione z wdziękiem słonia w składzie porcelany przez prymasa Glempa, co wywołało u jednych oburzenie, u innych zdziwienie. Moja reakcja była taka, że mi się śmiać chciało. Ten pomysł, że tym objawem tego tradycyjnego zachowania się Polaka w czasie Świąt będzie to, że usiądzie naprzeciw ekranu telewizyjnego – było to niezwykle komiczne i groteskowe. No, ale w rezultacie bojkot się zaczął rozładowywać z takim cichym zezwoleniem autorytetów moralnych środowiska, a byli ludzie, którzy do dziś... byli ludzie, którzy do dzisiejszego dnia nie chcieliby już tam się więcej w tej telewizji pojawić, chyba że by się wszystko zmieniło. No, ale to już ma charakter indywidualnych wyborów. To już nie jest to samo co bojkot środowisk całych.