A więc, jak mówię, wyszliśmy i wyszliśmy tak trochę na cmentarz. Był taki moment, kiedy tej aktywności prawie nie było, kiedy nie było przyjaciół, którzy wyjechali. Choć to już było jak mi opowiadają przyjaciele, to już było, nie to ja nie znałem w ogóle, ja wyszedłem już – grudzień nas zrehabilitował. Ten okres przed grudniem, kiedy ja siedziałem w więzieniu, nie zdawałem sobie z tego sprawy, był okresem kiedy odium spadło na tych tam komandosów, którzy pozostawali, że oni wywołali tę awanturę, tak zaszkodzili kulturze polskiej i tak dalej, i tak dalej. No ta cała fala takiej już represji, której się przeciwko ludziom pochodzenia żydowskiego potem rozlała, to ci wyjeżdżający przyjaciele, którzy nie mogli tu wytrzymać, to wszystko to było straszne wtedy dopiero. Ja wyszedłem już właściwie... kiedy ja wyszedłem, to już było właściwie pogodnie. Zaczął się bardzo ciekawy czas, bo to, że nie było aktywności, to nie jest sprawa nasza, że to środowisko zatraciło dynamizm. To była sprawa wtedy w tym momencie już, że jakby... jakby warunki się zrobiły takie. Zaczęło się prosperity gierkowskie. Oparte na kredytach, na zaniedbaniu infrastruktury, na rabunkowej gospodarce. Ale zaczęło się ewidentne prosperity. Jakby aktywność poszła w dwóch kierunkach. W jednej najogólniej – w kulturę. Z tym że z jednej strony była to działalność artystyczna – teatry powstawały i nasi przyjaciele jakoś tak realizowali się i to młode pokolenie realizowało się w teatrze studenckim. To wtedy "Teatr Ósmego Dnia" i taki łódzki bardzo interesujący teatr – zapomniałem jak się nazywał. Parę ciekawych teatrów było, w których... przy których się dyskutowało.
So, like I said, when we came out it was like a graveyard, for a while there was almost no activity, no friends as they had all left. This was what friends told me, I didn't have that experience because by the time I came out, December had put all of that right. The period before December, when I was in prison, I didn't realise it was the time when the hatred descended on the commandos who had remained, saying that they had provoked this uproar, they had damaged Polish culture, and so on. That whole wave of repression which later swamped people of Jewish origin, those friends who were leaving, who couldn't stand it here any longer, it only became really bad later on. By the time I came out everything had calmed down. It was the start of a very interesting time because the fact that there was no activity going on was nothing to do with us and that this group had lost its dynamism. The issue at that moment was that it was as if... as if those conditions had arisen. The prosperity of the Gierek-era had begun. It was founded on borrowing, on neglect of the infrastructure, on wasteful exploitation of the economy. Yet, obvious prosperity had started. The activists split in two directions. One, the most general, was culture. On the one hand, it was artistic activity - theatres were formed and that's where our friends expressed themselves, and the younger generation expressed itself in the student theatres. That's when Teatr Ósmego Dnia and another very interesting theatre from Łódź but I don't remember what it was called. There were a few interesting theatres in which debates were organised.