So the storming happened like this. They broke down the gate that had been barricaded and to this day, I'm not certain who it was that came in then. People said it was ZOMO [Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej (Motorized Reserves of the Citizens' Militia)]. From what I know today and from the appearance of the various units, I assume that it was an anti-terrorist brigade. Apart from anything else, as a former participant in the Warsaw Uprising, after all, I'd spent two months under constant fire, I knew as soon as they came into the hall, I could see that these were highly trained men who weren't just very well equipped, with each of them carrying an automatic weapon but they were very highly trained. They charged into the hall, they'd probably been told that God alone knows what was about to happen there, perhaps that people would be shooting at them, each of them immediately found cover in a way that I don't know whether I'd ever have been able to do after two months of training, but I was able to appreciate what they were doing, and they began to take away everyone that the civilians were pointing out. An officer approached me and said, 'Mr Lipski, what are you doing here?' I didn't recognize him, I've no idea who he was but I found myself alongside 60 odd other people who were arrested and the others were allowed to go home.
No więc wkroczenie odbyło się w ten sposób, że powyłamywali... wyłamali zabarykadowaną bramę i właściwie ja do dzisiaj dnia nie jestem pewny, kto to wchodził. Mówiło się ZOMO. Z tego, co ja dzisiaj wiem, jak wyglądają różne formacje, przypuszczam, że wkraczała jednak raczej brygada antyterrorystyczna. Przede wszystkim ja jako uczestnik powstania warszawskiego – no, ostatecznie dwa miesiące byłem nieustannie w ogniu – od razu w momencie, kiedy oni wskoczyli na halę, zobaczyłem, że są to ludzie świetnie wyszkoleni, nie tylko dobrze uzbrojeni, każdy z nich z pistoletem maszynowym w ręku, ale świetnie wyszkoleni. Od jednego rzutu na halę, a prawdopodobnie ich nakręcali, że tutaj Bóg wie, co się zaraz stanie, że będą do nich strzelać może, każdy z nich znajdował natychmiast osłonę tak, jak ja nie wiem, czy po dwóch miesiącach praktyki, czy ja bym kiedykolwiek potrafił, ale umiałem to ocenić już. I od razu zaczęło się wygarnianie tych, których cywile wskazywali. Do mnie podszedł jakiś oficer i powiedział: „Panie Lipski, a co Pan tu robi?”. Ja go nie rozpoznałem, nie wiem kto to był, no, ale znalazłem się wśród sześćdziesięciu paru ludzi, których aresztowano, resztę puszczono do domów.