Ja jestem takim człowiekiem, który w te wszystkie rzeczy, które mają jak widać charakter globalny... znalazł się, tak jak Miłosz napisał w „Traktacie Moralnym”: „jak orzech w Nilu katarakcie” i nie mogłem powiedzieć „nie”, kiedy mi zaproponowano, bym tutaj się znalazł na tej sali senackiej, bo trzeba mieć odrobinę odpowiedzialności, jeżeli się przez lata uprawiało opozycję; ale jednocześnie mam to poczucie, że właściwie nie wiadomo, co ja mam robić. Ja mam w głowie na przykład jakieś doraźne uporządkowanie spraw emeryckich, ale w momencie kiedy otwieram dzisiejszą gazetę, gdzie dosyć dobitnie mówi się o tej pustce w kasie, która być może w ogóle nie pozwoli... nie będzie z czego tym emerytom wypłacić czegokolwiek, no to sobie powiadam, czy ja jestem w stanie tu cokolwiek zrobić, cokolwiek wymyślić i muszę powiedzieć, że w moim dosyć bogatym życiu, począwszy od Armii Krajowej, przez opozycję, KOR, siedzenia w więzieniach i tak dalej, nigdy nie byłem tak zestresowany jak dzisiaj, bo wtedy ja zawsze wiedziałem: to i tamto mogę zrobić, ze skutecznością małą, niewielką, jakąkolwiek, ale… miałem poczucie tego, co jestem w stanie zrobić, jaka będzie tego skuteczność i że to jest moim obowiązkiem. W tej chwili mam to poczucie, że owszem, obowiązek pozostał, tylko nie mam żadnego poczucia tego, iż jestem w stanie skutecznie na tym procesie zaważyć. A jednocześnie czuję się zobowiązany, muszę, nie mam rady, muszę się starać, no i jeżeli ja tego zdrowiem nie przypłacę, no to będę bardzo zadowolony. A jak się w tej szarpaninie wielkiej znajdę, czy coś wymyślę, czy coś zaproponuję takiego, co by na jakimś małym odcineczku sprawę posunęło do przodu, no to zobaczymy; jeżeli nie, to będę uważał, że coś dużego w życiu przegrałem.
Well, I'm the sort of person who in all of these things which, as you can see, are of a global nature, has found myself as Miłosz wrote in The Moral Tract, ‘like a nut in the cataracts of the Nile’, and I couldn't say no when they proposed that I should come and join the Senate. You have to have a slight sense of responsibility if for years you've been in the opposition, but at the same time I have the feeling that no one really knows what I'm supposed to be doing. For example, I've got a few ideas on short-term solutions to the issue of pensions, but when I read in today's paper the pretty explicit pronouncement that the coffers are empty which might prevent... there won't be anything with which to pay the pensioners, then I say to myself, am I able to do anything at all here, think of anything, and I have to say that in my fairly full life starting with the Home Army, the opposition, KOR [Komitet Obrony Robotników (Workers' Defence Committee)], imprisonment and so on, I was never as stressed as I am today, because on those occasions I always knew I could do this or that, the effects wouldn't be very great but still... I had a sense of what I was able to do, how effective it would be and that this was my duty. At the moment, I have the same feeling of duty, that has remained, but I don't have the feeling that I'm able to make any difference to the process at hand. At the same time, I feel obliged, I have to, there's no other option, I have to try, and if I don't pay for this with my health, I will be very happy. And if in this whole melee I come up with something, think of something or suggest something which in some small way will move things forward, then we'll see. If I don't do that, I'll consider this a massive failure in my life.