Aha, bo Aga miała jeszcze takie przejście, że tam przywieźli Kołakowskiego z... z czym?
[Q] Przywieziono go z Warszawy.
Z Warszawy przyjechał, miał stenokardię czy coś takiego. Ona go przyjęła na oddział i ubecja się do niej przypięła, że jak ona Kołakowskiego leczy, takiego antyfaszystę itd., itd. I w ubecjancie... Ale to wszystko jedno. To i tak by nic nie pomogło.
[Q] Ale... ale Panie docencie, wtedy był już okres pana Budnego.
Jeszcze nie.
[Q] Budny był...
Wcześniej?
[Q] Budny był jak był ten Pan, którego nazwiska nie chcemy wymienić, który chciał Pana wywalić i Elkę, jak pojechaliście na Szterlinga.
No tak, więc w międzyczasie był Rysiek... Rysiek ten oddział prowadził bardzo dobrze. On stworzył, on dał, on pierwszy zrobił taki aparat tutaj do defibrylacji, co w Polsce tego w ogóle nie było. On z takim inżynierem, nie pamiętam jak się nazywa, żona się nazywa Danusia.
[Q] Nazywano nas oddziałem wskrzeszeń, bo uczyliśmy się...
On nie żyje?
[Q] Nie, ja mówię... nazywaliśmy się oddziałem... mówiono o nas oddział wskrzeszeń, ponieważ reanimowaliśmy wszystko, nie bacząc na przyczynę, bo się właściwie uczyliśmy tego, to był '68, '69 rok.
I Rysiek to zrobił, mieliśmy ten aparat, robiliśmy. I przywieźli do nas takiego chorego, to jest taki zespół Prinzmetala, to jest tak, że można umrzeć i można przeżyć, więc wobec tego, że on był do umarcia, tośmy postanowili, że jego... już wiedzieliśmy o operacjach, nie wiedzieliśmy o... nie było operacji na ostro naczyń wieńcowych.
[Q] Mówi Pan o operacjach na naczyniach wieńcowych?
Na ostro nie było operacji. Były tam... gdzieś tam, ktoś zrobił operację w stenozie aorty, ale to w ogóle nie było w modzie. Uznaliśmy, że tutaj jego trzeba zoperować, bo inaczej umrze. Był to mały człowiek, majster w fabryce tkackiej, mechanik...
[Q] Młody człowiek, 42 lata.
Młody człowiek, 40 lat, no do śmierci. No iśmy powiedzieli: 'Zoperujemy go'. No i... Nie będę opowiadał szczegółów, jak to się działo. To wszystko się działo w nocy, mieliśmy takiego pijaka kolegę, który był zapity, miał mu zrobić koronografię, o 3:00 w nocy żeśmy go wyciągnęli z łóżka, zrobił i się potwierdziło rozpoznanie.
[Q] Było jak w filmie szpiegowskim prawie.
Jak było? Już nie pamiętam, z tą taksówką staliśmy gdzieś pod jego domem, czy on miał żonę czy kochankę wtedy i trzeba go było z łóżka wyciągnąć nie wiadomo w jakim stanie, już nie pamiętam.
Ah yes, Aga had problems because they brought Kołakowski there, with...?
[Q] They brought him from Warsaw.
He came in from Warsaw, he had chest pains, she admitted him onto the ward and the secret police got on to her demanding to know why she was treating Kołakowski, such an anti-fascist, etc., etc. But that's not important. This was already in the time of Mr Budny.
[Q] Not yet. Budny was there, the gentleman whose name we don't want to mention and who wanted to kick you and Elka out when you went to Sterling.
Well yes, in the meantime there was Rysiek who was a very good head of this department. He built the first defibrillator. There was nothing like it in Poland, he was an engineer, I don't remember his name, his wife was called Danusia.
[Q] They called us the resurrection department.
Is he dead?
[Q] No, I'm just saying that they called us the resurrection department because we resuscitated everything without considering the cause because we were only just learning about this, it was 1968, 1969.
Rysiek made this, we had this equipment and they brought us a patient. There's this syndrome called Printzmetal's angina, and you can die from it or you can survive and since he was going to die we decided that... there was no emergency surgery of the coronary arteries. Somewhere someone had operated an arterial stenosis but this wasn't popular at all. We decided we had to operate on him because otherwise he would die. He was a small man, a skilled worker in a textile factory, a mechanic, young, 40 years old, about to die. So we said we'd operate. I won't go into the details of what happened. It was night-time, we had a colleague who was a drunk, he was trashed and he was supposed to do a cardiac catherisation. We dragged him out of bed at three in the morning, he did the procedure and confirmed the diagnosis.
[Q] It was like a spy film, wasn't it?
I can't remember. We were waiting in a taxi somewhere outside his house, he might have been married or had a mistress at the time and we had to drag him out of bed not knowing what state he'd be in... I don't remember.