No, ale muszę powiedzieć, że przebrali miarkę, że tu rzeczywiście przebrali miarkę. Zrobił się krzyk na wyższych uczelniach, nawet w ZMS-e. Natomiast wszystkie organizacje próbowały dociec, kto tam chodził do bicia. Oni w związku z tym próbowali zrobić taki numer, bo tam byli AWF-owcy od bicia i jako tło młodzież ze SGPIS-u między innymi, kogoś tam rozpoznano. Jeden SGPIS ZMS-owski zorganizował otwarte zebranie w sprawie tych bojówek, gdzie na... nasze oświadczenie i cały opis zdarzenia wywieszono w gablotkach obok swego oświadczenia, w którym tam zresztą pisano, że to ja chciałem zabić, że to ja robiłem prowokacje i chciałem zabić ojca, bo ojciec jest innych poglądów niż ja. Ojciec napisał list otwarty do rektora SGPIS-u, który wręczył Lipińskiemu i kiedy oni zrobili to otwarte zebranie, przybył tam Lipiński, były rektor okupacyjny tego SGPIS-u no i nas nie ma, a plejada, Lipiński odczytał to pismo mojego ojca. Trzeba powiedzieć, że oni odnieśli tam niesłychaną klęskę wtedy w tej dyskusji. Niesłychaną klęskę! I jakby zelżał wtedy ten terror. Od tego momentu jakby zelżał terror. No, ale cały czas ten telefon, który musi dzwonić, nigdy go nie dawałem wyłączyć. I raz wreszcie przyjechałem z procesu Kozłowskiego z Koszalina. W Koszalinie był taki nasz chłopak, współpracownik biura interwencyjnego, bardzo aktywny w tropieniu przestępstw milicji i on... Jemu zrobiono proces o pobicie milicjanta. Fałszywy, cały fikcyjny! I na tym procesie byliśmy w Koszalinie, tam zresztą był również Lech Wałęsa. Przyjechałem ja do Warszawy, to było drugiego lipca, i usnąłem. Noc w tamtą, noc z powrotem, dzień na procesie – byłem strasznie zmęczony i Gajka wyłączyła telefon. Wyłączyła pierwszy raz w życiu, wyłączyła telefon. I gdzieś koło jedenastej wpada Heniek Wójec i krzyczy: "Jacek, co się tu dzieje? Dzwoni Ursus, strajk się zaczął". Zawsze mówiłem potem: "Nigdy już nie wyłączę telefonu, bo się zacznie". A niektórzy mówili: "Czekaj no, to może wyłącz".
But I have to say that they went too far, in this case, they really did go too far. There was an outcry in the colleges, even in the ZMS. The ZMS organisations tried to find out who had participated in the beatings. Because of this, they tried to... students from the sports academy were doing the beating while people from SGPIS were there to create a crowd, and someone got recognised. One of the ZMS SGPIS organised an open meeting about these hit squads, at which... our account and the description we gave of what had happened was displayed in the cabinets next to their account of events in which they wrote that I wanted to kill, that I had started the provocation and had wanted to kill my father because he has different views from mine. My father wrote an open letter to the rector of SGPIS which he gave to Lipiński and when they held the open meeting, Lipiński read out my father's letter. I have to say that they were completely defeated in that discussion. It was a complete defeat! That's when the terror seemed to recede, from that moment it seemed to recede. But the phone, which had to keep ringing, I wouldn't allow it to be disconnected. Once I came back from the trial of Kozłowski in Koszalin. One of our boys was in Koszalin, he worked in the office of intervention, and was very involved in tracking police injustice... they set him up and tried him for beating up a policeman. It was a false accusation, complete fiction! We attended this trial in Koszalin, Lech Wałęsa was there, too. I got back to Warsaw on July 2nd and fell asleep. I'd spent one night getting there, another night getting back and the whole day at the trial, so I was exhausted, and Gajka disconnected the phone, for the first time in her life, she disconnected the phone. At around 11:00 o'clock, Heniek Wójec charges in shouting, 'Jacek, what's going on? Ursus is calling, they've started a strike.' After that, I always used to say I'm never going to disconnect the phone again because it'll all kick off. But other people were saying, hold on, perhaps you should disconnect it.