I'd also like to say something about my second brother, Edward, who is – who was, since he's no longer alive – one of the best known photographers in Poland, well, definitely in Poland but also in Europe, and who also had exhibitions in America. So you could say that I had very talented brothers, whom I respected greatly and whose artistic skills I admired. However, we had little in common as everyone was very involved in their own affairs. Nevertheless, I had contact with Edward and this was related to my creative work when I wrote a few introductions to several of his albums, including one called Wierzby which was probably the most popular – the photographs were quite poetic as pictures – and also Lublin. And I remember that Herling-Grudziński got this album from the publishers and he wrote to me saying how much he liked my introduction – that's being immodest, but I presume what he liked the most were the photographs.
Chciałabym także powiedzieć coś o moim drugim bracie Edwardzie, który jest – był, bo już nie żyje – jednym z najbardziej znanych fotografików, no, w Polsce – w Polsce na pewno, ale i także w Europie, a także miał swoje wystawy w Ameryce; także można powiedzieć, że miałam bardzo zdolnych braci, których bardzo szanowałam, także za ich osiągnięcia artystyczne. Ale... no, ale właściwie niewiele mieliśmy wspólnego, bo każdy był bardzo zajęty swoimi sprawami. Natomiast z Edwardem o tyle się zetknęłam i to dotyczy mojej pracy twórczej, że pisałam kilka wstępów do kilku jego albumów, między innymi taki... taki album Wierzby, który najbardziej się może podobał, taki dosyć poetycki – jako zdjęcia, mówię – a także Lublin. I także pamiętam, że Herling-Grudziński to dostał ten... ten, z wydawnictwa ten... ten album i właśnie pisał mi, że taki jest, że tak mu się podobał i wstęp – to już nieskromne, ale głównie przypuszczam, że zdjęcia.