These aren't very happy poems but there are some. Here's an early poem which is about the contemplation of nature which I had a lot of contact with and which I tried to immortalise on paper. It's called The Gift of Mediation.
Shadow warns shadow that you approach,
light warns light.
Frightened, a wild dove starts up. You are an obstacle,
not foreseen here between the loftiness of pines
and penal divisions of low grasses.
You are a foundling looking for a family,
a prodigal son who has fled
and returns to bear witness to the independence
of trees, thistles, the quick butterflies and dying dragonflies.
It is through them this moment of peace comes to us,
they help grace descend on the wing
of an unknown bird,
and it is their voices – an ermine's cry, moan of a dove,
complaint of an owl – that remind us
the hardship of solitude is measured out equally.
Taken from 'In Praise of the Unfinished: Selected Poems' (2008) translated, from the Polish, by John and Bogdana Carpenter.
Nie są to takie wierszyki wesołe, ale są. Jest taki wczesny wiersz dotyczący jak gdyby kontemplacji natury, z którą miałam wiele do czynienia i którą często próbowałam uwiecznić na papierze. Wiersz nazywa się Dar pośrednictwa.
Cień ostrzega cień, że nadchodzisz, światło ostrzega światło.
Dziki gołąb zrywa się spłoszony. Jesteś zawadą,
jesteś nie przewidziany w tej proporcji między wyniosłością sosny
i karnymi wojskami małych traw.
Jesteś podrzutkiem szukającym rodziny,
synem marnotrawnym, który uciekł
i który wraca, by poświadczyć niepodległość
drzew, mieczów [sic], ostów, szybkich motyli i ginących ważek.
To przez was spływa na nas ten moment ukojenia
i wy pomagacie łasce, by przybywała na skrzydle
nie rozpoznanego ptaka.
To wasz głos – krzyk łasicy, jęk synogarlicy
i płacz sowy przypominają [sic],
że trud samotności dany jest nam po równi.