I'm right in the middle of all the things that I'm talking about, so I don't have to keep saying, me, me, me, me. Every day there were six, ten thousand people, at first there were six then ten thousand loaded onto wagons in that Umschlagplatz, in Stawki from where they deported those people. That crowd just went towards those wagons, the descriptions are well known. Nurses were captured, there are many very beautiful things there, but the crowd kept on going and others said they were going like lambs to the slaughter putting up no resistance, 10,000 people guarded by only 50 soldiers, why didn't they attack them? My question is: when half a million people were leaving Warsaw, led by far fewer Germans, no one attacked anyone then either and everyone went to the camp in Pruszków very obediently where they were later segregated. So it's not like that. In any case, right up until the last moment people are hoping that something might happen, that you'll survive. They were very brutal there at Umschlagplatz, there were terrible beatings, shootings, those Germans carried out rapes, people said it was the Ukrainians, the Estonians, there were all kinds of groups there. Young girls were raped there in full view of everyone else. It was terrible there. Filth, stench and terrible wretchedness, it was awful. And in the middle of all this, there was the hospital full of sick people lying side by side with children, it was dreadful. It's hard to imagine this. Could anyone have been saved from this crowd? It happened.
[Q] It happened to you.
It happened. We had contact with the Jewish police, we had a few people working for this Jewish police who had been sent there not literally by us but by Polish socialists Marian Merenholz, Mietek Dąb, and there was Paweł Hertz as well. They were all in this Jewish police although they weren't posted to Umschlagplatz because there were only these two thugs posted there and it was impossible to talk with them although perhaps they did let people out for money because they closed up, the Germans weren't posted there. Once the Germans had herded that crowd in there and closed the gate on them, they weren't interested in what happened next and only waited for the train to arrive, and if there was any sort of unrest, they'd shoot those people. But they were by this gate and it was possible to take people out through some kind of side door.
Wszystko co mówię to ja jestem tam w środku, to nie trzeba mówić ja, ja, ja, ja, ja.
[Q] No, nie trzeba.
Więc ta akcja była... wielka akcja – dziennie 6-10 tysięcy osób. Na początku sześć, potem dziesięć tysięcy osób do wagonów i tam był... na tym Umschlagplatzu, to na Stawkach, to wywozili tych ludzi. Ten tłum szedł, szedł, szedł do wagonów. Przecież są znane te opisy tam. Pielęgniarki, jak złapano, i to wszystko jak... różne takie bardzo piękne rzeczy tam są, ale ten tłum szedł, szedł a inni mówili: 'Idą' Jak co? Jak to mówili? 'Jak barany na rzeź, w ogóle się nie przeciwstawiają. Idzie 10 tysięcy ludzi, a pilnuje ich tylko 50 żołnierzy, dlaczego się na nich nie rzucą?' A ja się pytam, jak wychodziło z Warszawy pół miliona ludzi i prowadziło ich o wiele mniej Niemców, to nikt się na nikogo nie rzucił, wszyscy poszli grzecznie do obozu w Pruszkowie i tam ich dalej, nie wiem, różnie.... i tak i tak segregowali, tak. Więc to nie jest tak. Tam, gdzie jest... Zresztą do ostatniej chwili jest jakaś wiara, że może coś się zdarzy, że będziesz żył. Tam było brutalnie na tym Umschlagplatzu, tam strasznie bili, tam strzelali, jak człowiek jest... tam gwałcili ci Niemcy, ja nie wiem, czy to... mówi się, że to byli Ukraińcy, ale tam byli Estończycy, tam były różne formacje. Tam te młode dziewczyny były gwałcone na... na oczach ludzi. To było... tam było strasznie. Brud, smród, ubóstwo – okropnie. I w tym... w tym wszystkim ten szpital, gdzie leżą jeszcze chorzy, gdzie leżą dzieci obok, to okropnie. To sobie trudno wyobrazić. Oczywiście, że... Czy można było kogoś uratować z tego tłumu? Zdarzało się...
[Q] Tobie się zdarzyło?
Zdarzało się. Jak się czasem... Myśmy mieli kontakty z tą żydowską policją. Myśmy mieli tam parę osób w tej żydowskiej policji, którzy byli tam posłani nie przez nas dosłownie, tylko przez polskich socjalistów. Marian Merenholz, Mietek Dąb, jeszcze taki Paweł Hertz i tak dalej. Oni byli w tej policji żydowskiej, wprawdzie nie służyli na Umschlagplatzu, bo na Umschlaglplatzu służyło takich dwóch bandziorów, z którymi nie można było w ogóle rozmawiać, za pieniądze może kogoś wypuszczali, bo oni zamykali, tam Niemcy nie stali. Jak Niemcy wpędzili ten tłum i zamknęli bramę, to się nie interesowali, co się dzieje dalej, bo czekali tylko, żeby pociąg przyjechał i jak by się coś, jakaś ruchawka, to strzelali do tych ludzi. Ale oni byli przy tej bramie i można było przez jakieś boczne drzwi kogoś wyprowadzić.