I wtedy Jurka Wilnera złapali. Nie będę opowiadał tej całej historii, dlaczego go złapali, jak go złapali, jak go wypuścili, ale go strasznie stłukli. On... on siedział w Grochowie był taki obóz.
[Q] W Rembertowie.
Nie rozumiem.
[Q] W Rembertowie.
Nie, w Grochowie w jakim Remertowie? Nie, żaden Rembertów. Siedział tam. Był tak zbity, że jak przyszedł potem, jak go ten jego kolega, ten harcerz jak go stamtąd wyszarpał, to on miał czarne stopy, czarne pięty, nie mógł chodzić, wyglądał jak cień, no strasznie go bili. W ogóle nie wiedzieli, że on jest Żydem, ale myśleli, że on jest jakiś podziemny wielki działacz, że jest co najmniej ministrem wojny w armii podziemnej. Strasznie go wytłukli. Ale go widocznie nic z niego nie wydobyli, bo posadzili do takiego marnego obozu na Grochowie, co to w ogóle nie jest nawet Oświęcimiem, więc to nic nie było. Więc jak on się nazywał?
[Q] Grabowski.
Grabowski go wyciągnął stamtąd, chyba za pieniądze. Za pieniądze, tak. I on przyszedł do getta, ale już był w tragicznym stanie, w ogóle nie chodził, miał czarne pięty, odpadało mu to wszystko. I był załamany psychicznie, był tak pobity, że... nie wiem, nie umiem tego powiedzieć. Ja go dwa razy widziałem, to jest tragiczne, to był ten wygląd. I wtedy został Michał wyznaczony na jego miejsce. I był umówiony, bo kontakt był z Wacławem. Był umówiony Jurek na godzinę, któregoś dnia. Jak oni się dowiedzieli, że Jurek przyszedł, siedzi, to już w AK był taki... taki proceder, że jak byłeś/siedziałeś w więzieniu, jak łapali kogoś, to sześć tygodni urywa się kontakt w ogóle. Nie tylko z tym człowiekiem, tylko z tą linią. No i oczywiście Michał przyszedł na to, to było przed Politechniką ta... nie złapał kontaktu, tośmy mu powiedzieli, że jest niedojda, że to i tamto i dziesiąte, i śmy go zdjęli i poszedł Zygmunt na ten kontakt. I było to samo, nikt nie przyszedł. No i zostaliśmy tak jak zostaliśmy – sami, bez kontaktu wobec tego. Mieliśmy ten telefon do naszych przedstawicieli po aryjskiej stronie, do Feinera, do Mikołaja, może Antek dzwonił do Bermana, ale chyba nie, bo on nie miał telefonu, jedyny kontakt to był do Samsonowicza na Żurawiej. Żurawiej... Pan Bartoszewski się kłania. Prawda? Ale nie było nic.
That's when they caught Jurek Wilner. I'm not going to go into the whole story about why they caught him, how they released him, they beat him terribly. He was in a kind of camp on Grochowo.
[Q] In Rembrantowo.
No, in Grochowo, what Rembrantowo? It wasn't in Rembrantowo, he was there. He was so badly beaten that when his friend came along later, that boy scout who got him out of there, the soles of his feet were black, his heels were black, he couldn't walk, he looked like a shadow, they beat him terribly but they had no idea he was Jewish. They thought he was some important underground activist, the minister of war, at least, for the underground army, they thrashed him terribly. But they obviously got nothing out of him because they put him in a wretched camp on Grochowo which wasn't even Oświęcim, so it was nothing. What was his name?
[Q] Grabowski.
Grabowski got him out of there, probably for money, yes, for money, and he came to the ghetto, but he was already in a pitiful state, the soles of his feet were black, the skin was coming away. He was a broken man, psychologically, he was so badly beaten, I can't describe it. I saw him twice, it was tragic to see him. That's when Michał was nominated to take his place. He had a rendezvous since his contact was Wacław. Jurek was due to meet him at a given time on a given day. When they found out that Jurek had come and that he was inside, they had a system in the AK that if someone was imprisoned, when someone got caught, they'd break off contact for six weeks, not just with that person but with the whole line. Michał came along, his rendezvous was outside the Polytechnic, but he didn't make any contact. So we told him he was useless, this that and the other, relieved him of his duty and Zygmunt went to meet the contact instead. And the same thing happened, no one came. So we were left on our own, without any contact. We had a telephone number to our representatives on the Aryan side, to Feiner, Mikołaj, maybe Antek rang Berman but perhaps he didn't because he didn't have a phone. The only contact we had was to Samsonowicz on Żurawia Street. Enter Mr Bartoszewski. But there was nothing.