Jak oni zaczęli wykrywać te bunkry, to się zrobił taki ciężki nastrój wśród... Ja nie mogę powiedzieć jak było tam, gdzie był Anielewicz na Miłej 18, bo tam oni mieli tych wszystkich wielkich bandziorów, złodziei, alfonsów, którzy zrobili ten luksusowy bunkier, grube, wielkie, silne chłopy i oni chronili to wszystko. Ale piękne dziewuchy, prostytutki, ale jakie ładne, Boże... taka czarnula była kochanką tego... tego szefa tych prostytutek i tego wszystkiego. I cały czas mu siedziała, ona była mała, cały czas mu siedziała bez majtek na ramieniu, tutaj na przedramieniu. A jak któraś do niego się uśmiechnęła to lała po pysku. To było fantastyczne. Ale oni trzymali tam porządek, tam było co jeść, tam, tam była woda, tam była elektryczność, tam było wszystko co się chciało. To było prawdziwe unterwelt. Oni zrobili ten bunkier, to było w ruinach tego domu, ale mieli te, jak ci chłopcy nasi się cofali z Zamenhoffa to ten szef wyszedł i ich zabrał do tego bunkra i powiedział: 'Wy jesteście i my też, razem my im pokażemy'. No trzeba było zobaczyć tego szefa. Ja nie... ja dziś nie wiem, może to mnie się wtedy wydawało, że on jest taki wielki, bo wy wszyscy we trójkę jesteście połówka jego. Jeżeli ona mu siedziała tu na przedramieniu i go jeszcze tu obejmowała za szyję, nie dosięgała do niego, to już ja nie wiem jaki on był wielki, ale takie chłopisko. I on rządził tam. I do nas z całym szacunkiem. Oni nie mieli broni, a myśmy mieli. Do nas z całym szacunkiem i widocznie on liczył, że my ich obronimy, nie mogę... bo on się zapytał: 'Czy wy chcecie zwyciężyć Niemców, czy chcecie nas bronić?' To mówimy: 'Zwyciężyć Niemców my nie chcemy, bo nie możemy, ale chcemy Was bronić tak długo, jak się da'. To on mówi: 'To chodźcie do nas i będziemy razem. My mamy co jeść, my mamy światło, my mamy wodę'. Znaczy w tym bunkrze oni tam... w tym bunkrze, w tej piwnicy oni wszystko zrobili i będzie gdzie spać. To luksusowe warunki i faktycznie. Ja tam pierwszy raz przyszedłem, to zobaczyłem, jakbym był w pałacu Radziwiłłów. Tak to w porównaniu z tą moją piwnicą.
When they began to find these bunkers, the atmosphere became heavy. I can't say what it was like at Miła 18 which is where Anielewicz was because that's where they had all those crooks, the thieves, the pimps, who'd built a luxury bunker in which those big fat strong lads protected all of that. But the girls were beautiful prostitutes but they were lovely. There was one brunette who was the lover of the guy who was in charge of those prostitutes, she was little and she was always sitting on his arm with no knickers on, here on his forearm. If any of the others smiled at him, she'd slap their faces. It was fantastic. But they kept everything in order, they had food, they had water, they had electricity, they had everything you could have wanted. It was a real underworld. They'd made that bunker, it was in the ruins of a house but they had - when our boys had retreated from Zamenhof Street, the one who was in charge had come out and had taken them into the bunker and said you're here and so are we and together we'll show them. You should have seen him. Today, perhaps I just imagined it then that he was so huge because all three of you together make up only half of him. If she was sitting on his forearm and had her arms around his neck and still couldn't reach him, then I don't know how big he must have been, and he was in charge there. He addressed us with total respect. They had no weapons but we did. He addressed us with total respect. He must have been counting on us defending him because he asked us: 'Do you want to defeat the Germans or do you want to defend us?' We replied: 'We don't want to defeat the Germans because we can't but we want to defend you as long as we're able to.' So he said: 'So come and join us and we'll be together. We've got food, we've got light, we've got water' - they'd done everything in that bunker and there was a place to sleep. The conditions were really luxurious. When I went there for the first time I felt like I was in the Radziwiłł Palace compared with my cellar.